Akademicki Klub Sportowy Rzeszów

Podpromie 10 , 35-051 Rzeszów

aks@assecoresovia.pl

Mistrz Polski:

  • 2008
  • 2009
  • 2010
  • 2011
  • 2013
  • 2013
  • 2014
  • 2015
  • 2016
  • 2016
  • 2018

Vice Mistrz Polski:

  • 2011
  • 2013
  • 2014
  • 2016

Brąz MP:

  • 2012
  • 2012
  • 2012
  • 2012
  • 2014
  • 2017
  • 2018
  • 2023
"Największym naszym atutem będzie to, że jesteśmy jednym zespołem, zwanym drużyną" - rozmowa z naszym atakującym, Wiktorem Kłękiem
czwartek, 30 marca 2017

"Największym naszym atutem będzie to, że jesteśmy jednym zespołem, zwanym drużyną" - rozmowa z naszym atakującym, Wiktorem Kłękiem

We wtorek podopieczni trenera Artura Łozy udadzą się do Kętrzyna, gdzie od środy walczyć będą w turnieju finałowym Mistrzostw Polski Juniorów. Nasz atakujący, Wiktor Kłęk podsumował rozgrywany w Rzeszowie turniej półfinałowy oraz ocenił rywali, z którymi rzeszowianom przyjdzie zmierzyć się w fazie grupowej Mistrzostw. 

Wygraną w spotkaniu z Warszawą zakończyliście turniej półfinałowy, co możesz powiedzieć o tym spotkaniu ?

Było bardzo ciężko, ponieważ musieliśmy podołać zadaniu bez naszego kluczowego rozgrywającego (Marcin Karakuła doznał kontuzji podczas starcia z Effectorem Kielce) oraz bez Mateusza Poręby, który był naszym zmiennikiem. Daliśmy radę i przezwyciężyliśmy ten ciężki moment. Rywale bardzo mocno zagrywali i tak naprawdę czuli się jak u siebie. Nam trochę drżały nogi na początku. Była myśl, że z Kubą może być troszkę ciężej, bo nie trenowaliśmy razem, ale jak już dobrze zaczęło się na rozgrzewce, to poszło do końca. Wygraliśmy i z tego się najbardziej cieszymy.

Przed tym spotkaniem byliście pewni awansu, podeszliście do niego trochę bardziej na luzie?

Nie, oczywiście, że nie. Każdy mecz jest ważny. My skupiamy się przede wszystkim na naszej grze, żeby wszystko dobrze wychodziło. Zagraliśmy bardzo dobre zawody i jesteśmy zadowoleni z tego.

Przed turniejem wydawało się, że Metro będzie waszym najmocniejszym rywalem, a to jednak z Kielcami straciliście seta.

Na pewno w spotkaniu z Kielcami trochę podłamaliśmy się kontuzją Marcina, ponieważ równie dobrze każdemu z nas mogło się to przydarzyć. Myśleliśmy, że to Czarni Radom będą naszym najmocniejszym rywalem i będą faworytami do drugiego miejsca. Nie spodziewaliśmy się jednak, że Metro będzie prezentowało się tak dobrze i będzie tak ciężkim rywalem.

W porównaniu do turnieju ćwierćfinałowego widać, że pracowaliście nad elementem zagrywki.

Gramy na nowej hali i jeszcze nie czujemy się w pełni dobrze w elemencie zagrywki. Po turnieju ćwierćfinałowym poświęciliśmy sporo czasu aby poprawić właśnie ten element i dzięki temu teraz lepiej to funkcjonowało. Możemy się tylko cieszyć, że właśnie zagrywką sprawiliśmy spore problemy naszym rywalom. Trenujemy cały czas i każdy trening poświęcamy indywidualnie na zagrywkę, przyjęcie, atak i wystawę wysokiej piłki. Trenujemy różnorodne zagrania, żeby to wszystko w pełni funkcjonowało w Kętrzynie.

Wracacie do Kętrzyna, gdzie dwa lata temu zdobyliście Mistrzostwo Polski Kadetów. Z jakim nastawieniem?

Na pewno musimy jeszcze popracować nad niektórymi elementami, aby na tym najważniejszym turnieju wszystko funkcjonowało w 100%. W Kętrzynie będziemy walczyli do samego końca. Mamy już Mistrzostwo Polski Młodzików, Kadetów więc do świętej trójcy brakuje nam właśnie Mistrzostwa Polski Juniorów w naszej kategorii wiekowej. Mamy nadzieję, że Kętrzyn po raz kolejny okaże się dla nas szczęśliwy.

Patrząc na inne grupy, to faworyci nie zawiedli i wydaje się, że w Kętrzynie pojawi się osiem najmocniejszych zespołów.

Oczywiście spodziewaliśmy się tego i wiedzieliśmy, że każda drużyna jest zmotywowana, żeby grać i wygrywać przede wszystkim. Myślę, że rywale będą chcieli bardzo mocno się nam postawić, za te wszystkie lata, kiedy w naszej kategorii wiekowej to my triumfowaliśmy. Nie czujemy tremy, chcemy wyjść i zagrać to, co potrafimy najlepiej i po prostu wygrać.

Zarówno w młodziku jak i kadecie w finale wygrywaliście z MOS Wolą, która jest chyba mocno zmobilizowana na zwycięstwo z wami?

Myślimy, że jest jednym z faworytów do medalu. W każdym roku MOS Wola z nami rywalizuje. Trener Konrad Cop, który odszedł z Politechniki Warszawskiej zadeklarował się, że obiecał swoim zawodnikom, żeby ograć Resovię w turnieju finałowym.

Oprócz MOS-u, to Jastrzębie będzie waszym najcięższym rywalem?

Przede wszystkim skupiamy się na każdym meczu i na każdym rywalu, nie zależnie kto stanie po drugiej stronie siatki. Chcemy wyjść zmotywowani, grać jak potrafimy najlepiej i wygrywać. Z Jastrzębskim Węglem graliśmy w Młodej Lidze i wiemy, że na pewno da się ich pokonać. Zresztą, aby zostać Mistrzem Polski tak naprawdę trzeba wygrać z każdym.

Co może być waszą największą bronią w turnieju finałowym?

Skoro ma to być nasza broń, to nie mogę o tym rozmawiać (śmiech). W rzeczywistości wydaje mi się, że może to być zagrywka i gra blok-obrona. Nie zapominajmy, że największym naszym atutem będzie to, że jesteśmy jednym zespołem, zwanym dalej drużyną. Razem wygrywamy i razem przegrywamy. Ten turniej trwa pięć dni, będzie dużo grania i niewykluczone, że w każdym meczu o naszym zwycięstwie będzie decydował inny element. Mam nadzieję, że w finałowym turnieju pokażemy wysoką formę na boisku i zakończymy przygodę z rozgrywkami młodzieżowymi ze złotymi medalami.

Znaleźliście się w grupie „B” a waszymi rywalami będzie MOS Wola, Trefl Gdańsk oraz Skra Bełchatów. Jak oceniasz rywali?

Uważam, że grupa jest mocna, ale mamy szansę na awans. Z każdą drużyna, z którą przyjdzie nam grać będzie bardzo trudno. Panuje zasada „bij mistrza”. Uważam, że drużyny będą zmotywowane dwa razy bardziej na mecze z nami, ale jesteśmy na to przygotowani. Czujemy się mocnym zespołem i wiemy jak grać, żeby wygrywać. Na pewno każde kolejne mecze i zwycięstwa będą nas napędzać do dalszej walki. Mam nadzieję, że nasza dyspozycja i dobra gra doprowadzi nas do wielkiego finału i obronimy tytuł Mistrza Polski z zeszłego roku.

Który mecz według Ciebie będzie dla was najtrudniejszy?

Wydaje mi się, że jeżeli damy przeciwnikom pole do popisu, to każdy mecz będzie trudny. Ważne, żeby koncentrować się na grze i żeby była ona jak najlepsza. Na pewno bardzo dużą wartość ma „mecz otwarcia” z drużyną z Gdańska. Najlepiej będzie, jeżeli wygramy to spotkanie, ponieważ doda nam to wiary w końcowy sukces i pewności siebie na kolejne dni i mecze w turnieju finałowym. Spotkanie ze Skrą będzie na pewno inne niż to w turnieju ćwierćfinałowym. Myślę, że rywale będą dwa razy a nawet trzy razy bardziej zmotywowani niż podczas turnieju w Rzeszowie. Ostatni mecz jaki pozostanie nam do rozegrania, to będzie takie „EL CLASSICO”, nie musimy się dodatkowo motywować na ten mecz. Wiem, z kim przyjdzie nam grać i jaka będzie waga tego spotkania. Skoro MOS Wola wyszła z turnieju półfinałowego z pierwszego miejsca, to muszą być mocnym zespołem. Osobiście mam nadzieję, że wygramy wszystkie spotkania w grupie i w półfinale zagramy z pierwszego miejsca.

 

Rozmawiały: Barbara Cieśla i Barbara Setlik (www.aksrzeszow.pl)

loading ...